Ci, którzy widzieli ich razem na scenie byli przekonani, że tych dwoje ma się ku sobie i to tylko kwestia czasu, żeby między nimi zaiskrzyło . Wspólne wypady do Nowego Jorku i zdjęcia paparazzi z Las Vegas szybko potwierdziły przypuszczenia, że Aracely Arámbula („Dzikie serce”) i Sebastián Rulli („Teresa”) są parą. Pojawiła się nawet plotka, że zakochani pobrali się w sekrecie w Las Vegas a urzędnik, który udzielił im ślubu był przebrany za Elvisa Presley’a. Nie, ślubu nie było – wyjaśniają oboje. Są szczęśliwymi narzeczonymi i z radością i entuzjazmem opowiadają po raz pierwszy o tym, co czują.

-Mówiło się dużo o waszym potajemnym ślubie w Las Vegas. To prawda?
Aracely Arámbula: -Nie pobraliśmy się w Las Vegas. To niewiarygodne ile rzeczy się mówi. Małżeństwo to ważny krok, a my na razie cieszymy się z cudownego narzeczeństwa.
Sebastián Rulli: -Jeśli pewnego dnia zdecydujemy się na ślub, zrobimy to z dumą. Pomysł ożenku z kimś przebranym za Elvisa Presleya, bez obecności naszych rodzin i przyjaciół, to nie w naszym stylu.

-Scena teatralna spektaktlu „Perfume de Gardenia” uczyniła z was parę. Jak zakiełkował ten związek?
S.R.: -Na początku byliśmy dobrymi przyjaciółmi, dużo rozmawialiśmy, spotykaliśmy się, zawsze dobrze się bawiliśmy i śmialiśmy przez cały czas. Powoli zdawaliśmy sobie sprawę, że chcieliśmy czegoś więcej niż przyjaźni, że mieliśmy ze sobą wiele wspólnego, pracę i dzieci, że jesteśmy bardzo rodzinni i to nas połączyło… Zakochaliśmy się w sobie!

fot. ¡Hola!

-Kto odważył się na pierwszy krok?
A.A.: -(śmieje się) Sebastián, zawsze był romantyczny.

-Zwlekaliście kilka miesięcy z podzieleniem się informacją o związku. Kiedy podjęliście decyzję, by o tym opowiedzieć?
A.A.: -Dopiero zaczynaliśmy i potrzebowaliśmy czasu, żeby się poznać. Związek wymaga czasu, aby dojrzeć. Zbliżyliśmy się i mówimy o tym dopiero teraz, bo czujemy, że to silne i autentyczne uczucie.

-Oboje jesteście rodzicami oddanymi swoim dzieciom. Jak udaje wam się wpleść to uczucie w rodzinne życie?
A.A..: -Rodzina jest bardzo ważna. Nasze dzieci są mniej więcej w tym samym wieku i dobrze się ze sobą rozumieją. Jak tylko jest to możliwe, planujemy wszystko razem.

fot. ¡Hola!

-Macie za sobą trudne momenty w miłości. Spodziewaliście się, że to właśnie praca będzie tym, co was połączy?
A.A.: 
-Po rozstaniu zostałam matką z dwójką dzieci i skupiłam całą swoją uwagę na mojej rodzinie i pracy, myślałam że miłość nie jest już dla mnie. Dziękuję Bogu, że w moim życiu pojawił się ktoś, kto daje mi radość każdego dnia.
S.R.: 
-Kiedy przeżyjesz wielkie rozczarowanie, sądzisz że miłość nie zapuka już do twoich drzwi. Aż nagle, życie zaskakuje cię czymś pięknym i rzeczywistym. To właśnie łączy mnie i Aracely.

-Czego się nauczyliście?
S.R.: -Dojrzeliśmy i dorośliśmy emocjonalnie. Nie porównujemy naszego życia obecnie z tym, co było wcześniej. Zaczynamy od zera pełni nadziei. Przeszłość zostawiamy za nami. Chcemy dzielić się tym, co mamy, cudną teraźniejszością i piękną przyszłością.

-Jak wyglądałby wasz idealny ślub?
A.A.: -Brałam tyle ślubów w telenowelach, że wydaje mi się to zabawne. Jeśli pewnego dnia się zdarzy, chciałabym być otoczona całą moją rodziną.
S.R.: -Oczywiście, uczestniczyliby w nim wszyscy, których kocham; byłby zabawny i z wielką pompą.

Opracowano na podstawie magazynu ¡Hola! México


5 KOMENTARZE

  1. ciesze sie, ze sa razem tworza piekna pare od poczatku nie wierzylam, ze to chwyt reklamowy, ale poprostu dwie osoby zakochane i szczesliwe :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Miejsce na Twój komentarz
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.