Po raz pierwszy od 1952 roku Wenezuela nie ma swojej rodzimej telenoweli w wieczornych pasmach telewizyjnych. 17 maja stacja Venevision przeniosła telenowelę „Harina de otro costal” z 20:30 na 15:30 ze względu na słabą oglądalność. Jest to też obecnie jedyna premierowa produkcja wenezuelska, po tym jak w lutym 2010 ostatecznie zaprzestała nadawania stacja RCTV.

Konkurencja Venevision została pozbawiona koncesji na emisję w kablówce, a kilka lat wcześniej taką koncesję utraciła na nadawanie w systemie naziemnym. Państwowa telewizja Veneven nadaje zaś jedynie telenowele z zagranicy. W ciągu dekady Wenezuela z potentata na rynku telenowel zamieniła się najsłabsze ogniwem w przemyśle dostarczającym rozrywki dla ludności latynoamerykańskiej. Jeszcze w latach 90-tych w Wenezueli produkowano jednocześnie 12 telenowel: w Venevision, RCTV i przez producentów niezależnych.

Również wśród polskich widzów nie trudno znaleźć miłośników telenowel wspomnianych wcześniej wytwórni, którzy z niecierpliwością oczekiwali na kolejne odcinki „Marii Celeste”, „Mojej pięknej grubaski” czy obecnie powtarzanej przez stację Tele5 produkcję „Moje trzy siostry”. Zmiany na scenie politycznej w Wenezueli odbijały się również na rozrywce – masowa emigracja twórców telenowel i aktorów za granicę, jak też wewnętrzna cenzura doprowadziły do obecnego, niekorzystnego stanu. Mimo to, Venevision nie chce się poddać i już planuje wypełnić prime-time czymś świeżym. Najnowsze dzieło Leonardo Padrona o roboczym tytule: „Mujer cosas de hombre” z Aną Kariną Manco i Ricardo Alamo ma odwrócić zła passę. Czy jednak nie powtórzy błędów popełnionych przy „Un esposo para Estela”, która swego czasu także spadła w ramówce na godzinę popołudniową.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Miejsce na Twój komentarz
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.