Były takie czasy, kiedy w Peru kręcono zaledwie jeden film w ciągu całego roku. I każdy z nich firmował swoim nazwiskiem ten sam człowiek, Francisco Lombardi (“Miasto i psy”, “Pantaleon i wizytantki”). Na szczęście, nowa generacja reżyserów zaczęła działać i średnia liczba produkcji kinowych na rok zwiększyła się do dziesięciu. Silną grupę filmowców tworzą nie tylko mężczyźni, ale także kobiety, takie jak Claudia Llosa (“Gorzkie mleko”, “Loxoro”) czy debiutująca Enrica Pérez, które czerpią inspirację z kina zagranicznego do mówienia o sobie i swojej ojczyźnie, często nieznanej zagranicznej widowni i pomijanej. Tak właśnie powstał scenariusz do filmu “Klimaty”.

„Pomysł na film powstał, gdy mieszkałam przez sześć lat w Nowym Jorku. Z każdym powrotem zadawałam sobie pytanie o to, co łączy mnie z kobietami z Peru. Szukałam mojej tożsamości. Zastanawiałam się, czy mam w sobie coś z kobiet mieszkających w puszczy, które pozornie tak bardzo się ode mnie różnią, ubierają się skąpo, szybko rozpoczynają współżycie. Tak samo inne wydawało mi się życie kobiet w górach, w Andach. Tamtejsze dziewczyny wychodzą bardzo młodo za mąż, mają po 12 dzieci i spędzają całe dnie na pracy w polu” – wyznała Pérez polskiej publiczności po pierwszym pokazie filmu na Warszawskim Festiwalu Filmowym.

Jedną z ról w "Klimatach" zagrał kolumbijski aktor Rafael Novoa (fot. Archiwum) Klimaty WFF: Obiecująca reżyserka Enrica Pérez prezentuje peruwiańskie "Klimaty" rafaelnovoa climas
Jedną z ról w “Klimatach” zagrał kolumbijski aktor Rafael Novoa (fot. Archiwum)

“Klimaty” przybliżają portrety trzech kobiet, w trzech okresach życia, z trzech różnych zakątków Peru. “To połączenie tego, co uniwersalne z tym, co nasze, peruwiańskie” – zaznacza reżyserka. Bohaterką pierwszego obrazu jest nastolatka, która wchodzi w okres dojrzewania i odkrywa w sobie kobiecą zmysłowość. Drugą jest kobieta w średnim wieku, mężatka, żyjąca dostatnie, ale nieszczęśliwa, przybita tragicznym wydarzeniem z przeszłości. Trzecia bohaterka lata rozkwitu ma już dawno za sobą; emanuje dojrzałością, mądrością i spokojem.

Pierwsze kroki do realizacji projektu Pérez postawiła siedem lat temu. Pierwszym etapem było napisanie scenariusza. W tym celu reżyserka odbyła podróże w trzy regiony Peru, aby przyjrzeć się z bliska, jak wygląda życie zwykłych ludzi. Minęło półtora roku zanim czyste kartki zapełniły się dialogami. “Kolejne lata upłynęły na zbieraniu funduszy. Do realizacji zdjęć przystąpiliśmy w 2010 roku. Ale musiały upłynąć jeszcze dwa lata, zanim zgromadziliśmy pieniądze na postprodukcję” – powiedziała Peruwianka.

Równie wyczerpujące co budowanie budżetu, było kompletowanie obsady. W filmie zagrali zarówno profesjonalni aktorzy (Fiorella de Ferrari i Rafael Novoa), jak i ludzie niezwiązani z aktorstwem. “Przez długi czas poszukiwaliśmy dziewczynki do roli Evy. Zorganizowaliśmy casting w samej puszczy. Nie było trudno o kandydatki, bo dzieci z zapałem garnęły się do udziały. Każda z nich zapragnęła zostać aktorką. O wiele trudniej przyszło nam dobranie osoby do trzeciej historii. Panie w tym wieku niechętnie chcą brać udział w filmach. Maríę Unocc, która weszła w postać Zoraidy, poznałam przy okazji poprzedniego filmu. Zagrała w nim malutką rolę jako ona sama. Spodobała mi się jej naturalność i to, że mówiła w quechua, języku mieszkańców Andów. Praca z nią nie należała do najłatwiejszych, bo kobieta nie potrafiła czytać. Cały czas improwizowała, ale była zachwycająca. Najtrudniej przyszło nam kręcić sceny z jej synem. Jorge Armas, z zawodu muzyk, nie znał quechua i kiedy María mówiła do niego, on nie potrafił się odnaleźć” – wspomina.

Enrica Pérez odpowiadała na pytania publiczności po projekcji filmu (fot. WWF) Klimaty WFF: Obiecująca reżyserka Enrica Pérez prezentuje peruwiańskie "Klimaty" enricaperez climas dialogo
Enrica Pérez odpowiadała na pytania publiczności po projekcji filmu (fot. WWF)

Wszystkie trzy panie zostały zaproszone na premierowy pokaz “Klimatów” podczas Festiwalu Filmowego w Limie. Jak zaświadcza reżyserka, ich reakcje były równie zaskakujące jak losy samych bohaterek. “Claudia [Ruiz del Castillo] przyszła razem z matką. Kiedy doszło do finałowej sceny jej historii, było jej tak wstyd, że chciała zapaść się pod ziemię. Fiorella oglądała film ze spokojem i była zadowolona z rezultatu. Natomiast María była bardzo podekscytowana, a kiedy nadeszła jej część, nie wiedziała jak zareagować. Zaczęła mówić do samej siebie. Widziała swoją postać na ekranie i przemawiała do niej” – można było usłyszeć.

Film będzie jeszcze leżał na półce, zanim trafi do sal kinowych w Peru. “Potrzebne są kolejne pieniądze na dystrybucję. Mamy nadzieję zebrać je do stycznia” – powiedziała Pérez.

Robert Aronowski


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Miejsce na Twój komentarz
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.