Hiszpański remake „Przestanę kiedy zechcę” lepszy od pierwowzoru? | novela.pl

Hiszpański remake „Przestanę kiedy zechcę” lepszy od pierwowzoru?

novela.pl 15 kwietnia 2019 0

Komedia „Lo dejo cuando quiera” w reżyserii Carlosa Theróna może zostać jednym z najbardziej kasowych filmów roku w Hiszpanii

Hiszpański remake „Przestanę kiedy zechcę” lepszy od pierwowzoru?

Komedie i filmy familijne od lat okupują czołówkę hiszpańskiego box office’u i napędzają lokalny przemysł filmowy. W minionym roku na szczycie podium znaleźli się „Mistrzowie” Javiera Fessera (z przychodem przekraczającym 19 milionów euro), „Superlópez” (ponad 10 milionów euro) oraz „Perfectos desconocidos” Álexa de la Iglesii (8 milionów euro). Szansę na zajęcie wysokiego miejsca w tym roku ma piątkowa premiera „Lo dejo cuando quiera” w reżyserii Carlosa Theróna z udziałem Davida Verdaguera, Ernesta Sevilli i Carlosa Santosa. W pierwszy weekend produkcja zarobiła półtora miliona euro i uplasowała się na pozycji lidera.

Pomysł na film został zaczerpnięty z włoskiej produkcji „Przestanę kiedy zechcę”. Adaptacją scenariusza zajęli się Cristóbal Garrido i Adolfo Valor, twórcy „Bohaterów poszukiwanych”. Wytwórnia Mediaset España, posiadająca prawa do remake’u, powierzyła reżyserię Carlosowi Therónowi, twórcy wielkiego przeboju kasowego „To dla twojego dobra”. W opinii reżysera, Garrido i Valor stworzyli historię odległą od pierwowzoru. Niezmienny pozostał punkt wyjścia – trójka bohaterów, którzy nie radzą sobie sobie w dorosłym życiu, bierze się za sprzedawanie środków halucynogennych. O tym, że hiszpańska rzeczywistość przerosła włoską fikcję zapewnia sam reżyser. „Kiedy studiowałem w Salamance, doszło do zdarzenia podobnego do tego z filmu. Laboratorium chemiczne było wykorzystywane nie tylko do eksperymentów naukowych” – wspomina.

Co ciekawe, hiszpański blockbuster przypadł do gustu krytykom. W dziennikach oraz magazynach filmowych ukazały się pozytywne recenzje, podkreślające ulepszenia i uhiszpańszczenia względem pierwowzoru. Javier Ocaña napisał w „El País”: „Oglądając go, aż chce się powiedzieć – w końcu hiszpański film, który nie ucieka od bezwzględnej rzeczywistości, kryzysu społecznego, finansowego i moralnego, zapaści na rynku pracy dla »najlepiej przygotowanego pokolenia w historii«, a jednocześnie potrafi wywołać niepohamowany śmiech, wykazując jasne odniesienia do mainstreamowego kina amerykańskiego, być niepoprawny politycznie, dostarczyć pewną dozę kloacznego humoru i nie zawracać niepotrzebnie w kulminacyjnym momencie do porządku moralnego”.

Komentarze »


X