„Złote miasto”: Hiszpański western kreślony piórem Péreza-Revertego | novela.pl

„Złote miasto”: Hiszpański western kreślony piórem Péreza-Revertego

novela.pl 29 marca 2018 0

Filmowa kronika zmagań hiszpańskich konwistadorów zmierzających do skąpanej w złocie krainy w reżyserii Agustína Díaza Yanesa oparta na opowiadaniu Artura Péreza-Revertego

„Złote miasto”: Hiszpański western kreślony piórem Péreza-Revertego

Podczas poprzedniej edycji Tygodnia Kina Hiszpańskiego publiczność oglądała zmagania ostatniego batalionu Hiszpanów na Filipinach, jednej z kolonii utraconych w 1898 roku. Tym razem za sprawą „Złotego miasta” możemy cofnąć się wstecz o jeszcze trzy stulecia i przyjrzeć jednej z wielu ekspedycji do Nowego Świata. Brali w niej udział żołnierze, którym przewodzili konkwistadorzy pokroju Hernána Cortésa, którego sława przetrwała do dziś.

Film Agustína Díaza Yanesa („Kapitan Alatriste”) jest adaptacją nieopublikowanego opowiadania pióra Artura Péreza-Revertego. Pisarzowi za inspirację posłużyły kroniki z zamorskich wypraw jego przodków przecierających szlaki nieznanego sobie kontynentu. W szczególności tych dowodzonych przez Lopego de Aguirrę czy Vasca Núñeza de Balboę. O samym utworze wiemy tylko tyle, ile zdradził reżyser. „Ma otwartą kompozycję i jest opowiedziany w pierwszej osobie przez żołnierza” – wspomniał podczas konferencji prasowej w Sewilli. Yanes czerpał z niego pełnymi garściami, ale wprowadzał też wiele zmian. Jedną z nich jest oddanie narracji w ręce królewskiego skryby. “Jego głos pozwolił na «odchudzenie» filmu z dantejskich scen i wysunięcie na pierwszy plan bohaterów” – wyjaśniał.

złote miasto „Złote miasto”: Hiszpański western kreślony piórem Péreza-Revertego zlotemiasto lennie grupo

fot. Sony

Yanes nie kryje, że chciał stworzyć rodzaj kroniki filmowej jednej z wielu wypraw na „nowy” kontynent. Scenariusz firmowany nazwiskiem znanego pisarza, zdjęcia zrealizowane w naturalnej scenerii puszczy panamskiej, Wysp Kanaryjskich, rzeki Gwadalkiwir czy u wybrzeży Kadyksu, oraz doborowa obsada, na której czele stali Raúl Árevalo („Stare grzechy mają długie cienie”), Óscar Jaenada („Camarón”), Bárbara Lennie („Rodzina na sprzedaż”) i José Coronado (serial „El Príncipe – dzielnica zła”), miały sprawić, by jego kronika dotarła do szerokiej publiczności i nie skończyła jak te spisywane na papirusie, mogące utonąć w morzu i nigdy nie dotrzeć do odbiorcy.

Stylizowana na epicki western opowieść o czterdziestoosobowej grupie poszukującej złota ukazuje prawdziwą naturę owych ekspedycji. Jej bohaterowie od samego początku są świadomi ciążącego nad nimi fatum. Wiedzą, że każdy kolejny krok może kosztować ich życie. Zachowanie zimnej krwi przychodzi im z tak wielkim trudem, że nawet w ulotnych chwilach bezpieczeństwa skaczą sobie do gardeł. Na pierwszym planie rozgrywa się rywalizacja dwóch mężczyzn – chorążego Gorriamendiego i prostego żołnierza Dávilii. Nie jest ona jednowymiarowa. Nie ogranicza się tylko do walki o kobietę. To obraz ścierających się ze sobą przeciwieństw. „Pochodzą z dwóch różnych światów. Gorriamendi oswoił się z nowym lądem, mieszka pośród Indian, przejął niejeden ich zwyczaj. Był łowcą niewolników i chce dotrzeć do Złotego miasta, aby zagarnąć je dla siebie. Dávila jest romantykiem. Mając dziesięć czy dwanaście lat, opuścił Trujillo i zamieszkał w Sewilli. Doświadczył niejednej przygody, nieobca jest mu literatura, rozwijał się, ale pozostał nikim. Wyrusza do Nowego Świata w pogoni za sławą, jak Hernán Cortés. Gorriamendi dostrzega w nim niebezpieczeństwo, albowiem ufa tylko tym, którzy myślą tak jak on” – tłumaczy Yanes.

złote miasto „Złote miasto”: Hiszpański western kreślony piórem Péreza-Revertego zlotemiasto coronado arevalo

fot. Sony

Arturo Pérez-Reverte w kilku słowach o filmie
„Amerykanie kręcili westerny, aby opowiedzieć o swojej historii. To jest nasz western, nasza frontiera, nasza epicka tragedia. Dobrze jest wiedzieć nie tylko, jacy jesteśmy, ale także jacy byliśmy. Byliśmy okrutni i bestialscy, uciekaliśmy się do przemocy, gwałciliśmy i zabijaliśmy, ale byliśmy też wielcy, przeżywaliśmy fascynujące przygody, o których mówi ten film i o których warto wiedzieć. Nie powinniśmy wypierać się naszej przyszłości, ani jej gloryfikować, ale znać ją. To jeden z tych filmów, które pomagają poznać lepiej Hiszpanię. Jej języki, naród, religię”.

Komentarze »


X