Najnowsze dzieło meksykańskiego reżysera i scenarzysty wkracza do dystrybucji kinowej oraz na platformę Netflix po trzymiesięcznych podróżach przez festiwalowe na całym świecie. Rozpoczęło je z przytupem na festiwalu w Wenecji, skąd popłynęły pierwsze rekomendacje krytyków oraz zachwyty publiczności, przypieczętowane przez jury najwyższym wyróżnieniem – Złotym Lwem dla najlepszego filmu. Od tego czasu film otrzymał już ponad trzydzieści nagród i prawie dwa razy tyle nominacji, w tym ostatnio trzy do Złotych Globów. Przesądni wróżą mu także nominacje do Oscarów, a co bardziej pewni siebie nawet zwycięstwa.

To najbardziej osobisty z dotychczasowych filmów Alfonsa Cuaróna – takim zdaniem najczęściej przedstawia się „Romę”. I z taką świadomością należy zasiąść do seansu. Mamy to do czynienia z filmem zbudowanym na wspomnieniach wydobytych z pamięci reżysera, a następnie – jak sam podkreśla – wprawionych w ruch. „Pamięć poddawana jest ciągłym zmianom. Poprzez ten film usiłuję załatać emocjonalne rysy, tkwiące we mnie od odległych czasów, które z upływem lat uległy jedynie rozszczelnieniu, pomimo wielu prób zakrycia ich” – przyznaje Meksykanin.

Potrzeba nakręcenia filmu zrodziła się w głowie Cauróna w trakcie kolejnych powrotów do ojczyzny. „Od tak dawna mieszkam z dala od rodzinnych stron, że kiedy wracam do nich, widzę jak się zmieniły. W wielu przypadkach transformacja dokonała się w sposób nieodwracalny. Niejeden zaułek mojego miasta pozostanie dla mnie tylko duchem przeszłości” – wspomina reżyser. Kształt i formę „Romy” uwarunkowały trzy pomysły – pomysł na złożenie hołdu bardzo ważnej osobie, na sięgniecie do zakamarków własnej pamięci oraz na przedstawienie historii w czerni i bieli. W rezultacie otrzymujemy dopracowaną w każdym szczególe i nakręconą z uczuciem opowieść o młodej dziewczynie, pracującej w zdominowanej przez klasę średnią dzielnicy Roma w mieście Meksyk.

„Roma” jest filmem o przeszłości widzianej w teraźniejszości. Kluczową rolę odgrywają w niem czas i przestrzeń, które zdaniem reżysera ograniczają i zarazem kształtują człowieka. „W trakcie kręcenia zdałem sobie sprawę z tego, że tak w Meksyku, jak i na całym świecie przez te czterdzieści osiem lat (akcja filmu rozgrywa się w 1971 roku – przyp. red.) wcale nie zaszło tak wiele zmian”. Niezmieniony pozostał chociażby „zdeprawowany związek między podziałem na rasy i na klasy społeczne”, będący jednym z tematów filmu. Problemy polityczne są jednak tylko tłem dla wzruszającej historii Cleo (Yalitza Aparicio).

Listę kin wyświetlających „Romę” znajdziemy na stronie romafilm.pl

[tabs tab1=”Zwiastun”]
[tab id=1]

[/tab]
[/tabs]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Miejsce na Twój komentarz
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.