Ponowne spotkania, zarówno te twarzą w twarz, jak i te we wspomnieniach przywołanych po dekadach, są myślą przewodnią dwudziestego pierwszego filmu w dorobku Pedra Almodóvara. Po ponownym zanurzeniu do kobiecego uniwersum w “Juliecie” hiszpański reżyser tym razem stawia na pierwszym planie mężczyzn. Pod tytułem “Dolor y gloria” kryje się napisana przez niego historia reżysera filmowego zbliżającego się do jesieni życia – założenie, że jest on alter ego samego reżysera zdaje się nie być pozbawione sensu – i borykającego się z nieumiejętnością odseparowania pracy twórczej od własnego życia.

Niespełna dwa miesiące przed rozpoczęciem zdjęć – pierwszy klaps padnie w pierwszej połowie czerwca – Almodóvar zdradza, że film mówi o procesie tworzenia, w sferze filmowej i teatralnej, zaś sam teatr określa “elementem wybuchownym/napędzającym przeszłość i mającym wpływ na teraźniejszość”. Nadmienia także inne składniki, jakimi posłużył się przy pisaniu scenariusza: “pierwsze miłości, drugie miłości, matka, śmiertelność, poznany na planie filmowym aktor, lata sześciesiąte i osiemdziesiąte, współczeność. Pustka. I niewyobrażalna pustka blokująca go przed pracą nad filmem”.

W rolach głównych wystąpią Antonio Banderas (“Skóra w której żyję”) i Asier Etxeandía (“Krwawe gody”, “Przez otwarte drzwi”). Wtórować będą im dwie uwielbiane przez Almodóvara aktorki, Penélope Cruz (“Volver”) i Julieta Serrano (“Kobiety na skraju załamania nerwowego”). Ich postacie, choć drugoplanowe, reżyser określa mianem “niebędnych” dla filmu.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Miejsce na Twój komentarz
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.