Niespełna miesiąc dzieli nas od rozpoczęcia 74. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w San Sebastian. Położone na północy Hiszpanii miasto zaleją nie tylko turyści, lecz miłośnicy kina. Na chodnikach przed teatrami i kinami zagoszczą czerwone dywany, wzniesiony tuż nad brzegiem morza pałac kongresowy Kursaal otoczą plakaty filmowych premier, a wąskimi uliczkami będą przedzierać się tłumy widzów, próbujących zdążyć na kolejny seans, a przy okazji przegryźć kilka pintxos.
Twarzą plakatu tegorocznej edycji jest argentyński aktor Ricardo Darín. Niegdyś amant telenowel, dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych aktorów filmowych i teatralnych. Ma na koncie dziesiątki ról i ponad 40 nagród, w tym za takie filmy jak „Sekret jej oczu”, „Dzikie historie”, „Argentyna, 1985” czy „Truman”. Przypomnijmy, że w minionych latach twarzą festiwalu byli m.in. Penélope Cruz, Javier Bardem i Marisa Paredes.

Chociaż organizatorzy festiwalu nie zdradzili jeszcze pełnej listy filmów, które w tym roku powalczą o Złotą Muszlę, wiadomo już, że to właśnie w Kraju Basków po raz pierwszy swoje najnowsze dzieła pokażą Nicole Garcia, Pablo Larraín, Mike Leigh, Hans Petter Moland czy Benjamín Naishtat.
Roberto Bueso po raz pierwszy staje do konkursu głównego w San z Sebastian z filmem „El mal padre” z Eduardem Fernándezem w głównej roli. Aktor o wielu twarzach wciela się tym razem w postać sławnego pisarza i wykładowcy uniwersyteckiego Santiago Balmesa. Wpada na pomysł, by zwołać trójkę swoich dzieci, z którymi nie utrzymuje bliskich relacji, i poprosić je o spełnienie ostatniej prośby: wspólne spędzenie świąt Bożego Narodzenia w domu, w którym niegdyś spędzali każde wakacje. W obsadzie, m.in. Adam Jezierski, Francesco Carril i Meritxell Calvo.

Odrobinę szaleństwa może dostarczyć Javier Ruiz Caldera. Jego film „5 minutos más” opowiada perypetie przechodzącego kryzys małżeństwa, które postanawia spędzić weekend na wsi. Gdy para spotyka się z agentem nieruchomości, by odebrać klucze do domu, dochodzi do niespodziewanej sytuacji. W głównych rolach występują Javier Cámara, Berto Romero i Belén Cuesta.
Mikel Gurrea, który kilka lat temu zachwycił filmem „Suro”, powraca z nowym tytułem. „Sants” to opowieść o kobiecie (granej przez Victorię Luengo), która zmaga się z nieuchronną śmiercią matki i dołącza do gangu złodziei figur religijnych.
Argentyńczyk Benjamín Naishtat, dwukrotnie nagradzany na festiwalu w San Sebastian, pokaże „Glaxo”. Akcja filmu rozpoczyna się w miasteczku Chivilcoy w 1957 roku. Spokojne życie czwórki młodych ludzi burzy niespodziewane pojawienie się emerytowanego komisarza policji i jego pięknej żony. Wspomnienia wydarzeń z tamtych lat nie znikają i powracają w przyszłości, zmuszając bohaterów do zmierzenia się z niezagojonymi ranami, poczuciem winy i niezaspokojonym pragnieniem zemsty. Na pierwszym planie Lali Espósito i Marcelo Subiotto.

Chilijczyk Pablo Larraín przygotował miniserial „Mis muertos tristes”, w którym zabiera widzów do tajemniczego świata Emy (w tej roli Mercedes Morán). Obdarzona darem widzenia zmarłych kobieta, która właśnie przeszła na emeryturę, musi pogodzić się ze śmiercią matki. Przyjazd jej siostrzenicy Julie (Dolores Fonzi) do Piedrabuena zbiega się z zabójstwem trójki nastolatków w niespokojnej dzielnicy. Dochodzi wówczas do zaburzenia równowagi między światem żywych i zmarłych.
Iberoamerykańską selekcję zamyka „Vicentina pede desculpas” Brazylijczyka Gabriela Martinsa. To tragiczna historia kobiety, której syn, kierowca autobusu, powoduje śmierć kilkudziesięciu osób. Vicenta, dręczona poczuciem winy, postanawia spotkać się z każdą z rodzin ofiar, by prosić o wybaczenie.
Poza konkursem swoją premierę będą miały m.in. „Sacamantecas” z Antonio de la Torre i Patricią López Arnaiz. Film rozgrywa się w XIX wieku, u schyłku III wojny karlistowskiej. Kiedy na obrzeżach Vitorii zostają znalezione ciała powieszonych kobiet, Ángela Berrosteguieta, siostra jednej z ofiar, domaga się ukarania winnego. O śmierć obwinia Juana Díaza de Garayo, wieśniaka i analfabetę. Na jej drodze staje lokalna władza, która próbuje zatuszować falę coraz częściej popełnianych zbrodni.

„El castillo” to wspólne dzieło Isabel Peñii (dotychczas często współpracującej z Sorogoyenem) i Eduarda Villanuevy. Bohaterami ich filmu są młody inspektor policji Gerardo Liesa i jego partnerka Carmen Osés, którzy uważnie przyglądają się działalności klubów. Podejrzewają, że ich właściciele sprowadzają kobiety z zagranicy i zmuszają je do prostytucji. W głównych rolach występują Raúl Arévalo i Valentina Vidal.
Weteran filmów akcji Daniel Monzón wychodzi poza strefę komfortu i opowiada historię o zbuntowanej nastolatce. Ana, po nocnej eskapadzie, zostaje surowo ukarana przez ojca i trafia do ośrodka poprawczego w Madrycie, gdzie musi znosić brutalny reżim dyscyplinarny. W trudnych warunkach szuka wsparcia w przyjaźni z Sole, pełną energii dziewczyną z prowincji, oraz innymi wychowankami, które podobnie jak ona próbują przetrwać pobyt w ośrodku. Akcja rozgrywa się w 1974 roku, u schyłku dyktatury Franco.
Odskocznią od dramatycznych historii może okazać się film Fernanda Trueby. Ceniony twórca oddaje się urokom muzyki i stawia na pierwszym miejscu gitarę hiszpańską „bajañí”. Przez jej pryzmat przygląda się sztuce flamenco, jazzowi oraz muzyce brazylijskiej.
Robert Aronowski














