William Levy przysporzył kłopotów ekipie „La Tempestad„, kiedy nie pojawił się w ubiegły czwartek (16 maja) na zdjęciach, a w zamian za to poleciał do rodziny.

Nieobecność aktora na planie zainteresowała producenta, Salvadora Mejía Alejandre, który natychmiast próbował skontaktować się z Levy’ym. Kiedy w końcu udało mu się dodzwonić, został poinformowany przez samego gwiazdora, że ten poleciał do Miami w celu „rozwiązania problemów osobistych”.

William postawił całą ekipę w kłopotliwej sytuacji. Grafik nagrań jest bardzo napięty, ponieważ sceny kręcone jednego dnia, pojawiają się już w odcinku dnia następnego. Opóźnienie wynika z licznych problemów, z którymi produkcja borykała się w trakcie pierwszych dni nagrań z powodu antytalentu głównej aktorki, Ximeny Navarette. Porzucona ekipa nie miała innego wyjścia, jak zatrudnić dublera, który był filmowany tylko od tyłu.

Sam William wytłumaczył się, że zatęsknił za rodziną, z którą nie widział się od kilku tygodni z powodu pracy na planie „La Tempestad”. – Często kończę zdjęcia nad ranem. Rano lecę na promocję. I tak w kółko – bronił się Levy.


8 KOMENTARZE

  1. Nie rozumiem czemu to rodzina nie przyleciala do niego. Przeciez ta cala Elizabeth to chyba nigdzie nie pracuje wiec moglaby pobyc troche w Meksyku

  2. Levy jest ok ale dostal drewniana modelke zamiast aktorki dostal drewniana modelke.Nie da rady z kims rakim stworzyc fajnej pary.

  3. A gdzie tu brak obiektywizmu ze strony piszącego?
    Prawdę napisał autor i tyle. A to, że Levy nie stara się widać na kilometr. Sorry, ale aktor to nie tylko wygląd i trzeba się przykładać. Nie dziwią niskie wyniki LT skoro prot gra jak gra…

  4. Zgadzam się tej nocie brak obiektywizmu, ale tu chyba nikt obiektywizmu nie obiecywał, to prywatna strona a nie jakieś wiadomości…

  5. Nie powinni tak kręcić zdjęć z dnia na dzień to bez sensu,przecież zawsze coś się może zdarzyć i produkcja się opóźnia.Nie dziwię się Williamowi każdy chce mieć wolne w dodatku wiadomo że tą telkę ma w głębokim poważaniu.

  6. Nie wiem, kto pisze notki o „La Tempestad”, ale od razu widać, że ta osoba nie potrafi być obiektywna. Prawdziwy dziennikarz nie powinien kierować się własnymi emocjami i pobudkami. Tutaj łatwo da się zauważyć, że autor nie umie oddzielić swojego poglądu od rzetelnej informacji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Miejsce na Twój komentarz
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.