Pablo Solarz odkrywa karty przeszłości w filmie „El último traje”

novela.pl 22 sierpnia 2017 0

Argentyński scenarzysta i reżyser Pablo Solarz zrealizował film „El último traje” o relacjach polsko-żydowskich z udziałem Olgi Bołądź i Jana Mayzela

Pablo Solarz odkrywa karty przeszłości w filmie „El último traje”

Przed rokiem Łódź i Warszawa posłużyły za tło do nowego filmu Pabla Solarza („Juntos para siempre”) pt. „El ultimo traje”. Argentyński reżyser kręcił w nich kluczowe sceny do stworzonej przez siebie, acz zainspirowanej prawdziwą historią, historii 88-letniego Żyda, który u kresu życia powraca w rodzinne strony, by spłacić dług. W obsadzie obok Miguela Ángela Soli („Wiem, kim jesteś”), Ángeli Moliny („Drżące ciało”, „Śnieżka”), Martína Piroyanskyego („Żadnych dzieci”) i Natalii Verbeke („Metoda”, „Kobiety z 6. piętra”), pojawili się Olga Bołądź („Służby specjalne”, „Botoks”) oraz Jan Mayzel („Miś”, „Dekalog VII”).

Bohaterem historii jest Abraham Bursztein, 88-letni krawiec, Żyd, który wyrusza z Buenos Aires do Polski, gdzie ma nadzieję odnaleźć przyjaciela, który u schyłku II Wojny Światowej ocalił go przed pewną śmiercią z rąk nazistów. Pomimo znikomych szans na powodzenie i braku jakiegokolwiek kontaktu z przyjacielem, Abraham kontynuuje jego poszukiwania, aby spełnić daną mu obietnicę powrotu i opowiedzenia życia, jakie dzięki niemu dane mu było przeżyć.

Polska aktorka wciela się w postać pielęgniarki, wierzącej chrześcijanki, zdeterminowanej, by pomóc Abrahamowi dotrzeć do Łodzi i odnalezienia jego przyjaciela Piotrka. To jej główny bohater opowiada ze szczegółami, jak wyglądało jego życie w Polsce oraz w jaki sposób Piotrek go ocalił.

el último traje Pablo Solarz odkrywa karty przeszłości w filmie "El último traje" elultimotraje olgaboladz

Miguel Ángel Solá, Olga Bołądź, fot. @JuanCarlosGomez

„El ultimo traje” jest argentyńsko-hiszpańską koprodukcją, zrealizowaną przez sześć wytwórni filmowych, w tym hiszpańską Tornasol Films i argentyńską Patagonik Film Group, przy współpracy z Movistar+. Premiera w Hiszpanii zaplanowana jest na 6 października.

Poniżej tłumaczenie wzruszającej notki skreślonej przez samego reżysera oraz zwiastun filmu.

Miałem sześć lat, gdy po raz pierwszy usłyszałem słowo „Polska”. Wiedziałem, że w domu dziadka Juana, ojca mojego ojca, nie wolno było mówić brzydkich słów. Jednak podczas tamtego spotkania, które na zawsze zapadło mi w pamięć, ktoś powiedział „Polska” i zapanowała cisza tak gęsta, pełna napięcia, że aż ogarnął mnie strach. Wieczorem zapytałem ojca o znaczenie tego słowa oraz czy było ono brzydkie. Odrzekł, że w domu dziadka panował zakaz wypowiadania go na głos. Do zaśnięcia nalegałem na więcej wyjaśnień. W ciągu następnych dni dowiedziałem się kilku rzeczy dla mnie niezrozumiałych, owianych tajemnicą. Polska jest krajem, takim jak Argentyna. Mój dziadek urodził się nim i musiał go opuścić, ponieważ nie chciano w nim Żydów. Tamtej nocy odkryłem również, że my wszyscy byliśmy Żydami.

Dorastałem w strachu, z wyrytą w pamięci twarzą dziadka pełną nienawiści, wspomnieniem gęstej ciszy, jaka nastawała, gdy ktoś z członków rodziny zapragnął dowiedzieć się czegokolwiek o „poprzednim życiu” mojego dziadka Juana.

Z własnych poszukiwań dowiedziałem się o tym, o czym wiedzą wszyscy. Że w Polsce stosowano przemoc wobec Żydów. Że w ’39 naziści najechali na ten kraj i postanowili wszystkich wymordować. Ocalało tylko dziesięć procent społeczności żydowskiej. Dorastałem w przekonaniu, że moje życie było w jakiś sposób naznaczone przez wydarzenia z Polski. Próbowałem wypytywać o więcej, ale otrzymywałem jedynie zdawkowe odpowiedzi. O szczegółach, nazwiskach, twarzach, krewnych, którzy zostali i tam umarli, jak i tych, którzy nie wyjechali i zostali zagazowani, czyli właściwie o całej historii, nie mówiło się ani słowem. Ani także o tych, którym udało się przeżyć holokaust.

Pewnego dnia, jedząc śniadanie w kawiarni, usłyszałem, jak jakiś 70-letni mężczyzna opowiadał historię swojego ojca, który na przekór wszystkiemu i wszystkim wyjechał do Węgier. Celem tego staruszka, opisanego w słowach syna jako wątłego i schorowanego, było odnalezienie przyjaciela chrześcijanina, który ukrył go w swoim domu i ocalił przed nazistami. Jego dzieci nie chciały go puścić, ale staruszek był nieugięty. Nie zgadzał się na towarzystwo. Zaparł się, że odbędzie powrotną podróż do swojej ziemi, po ponad siedmiu dekadach, w samotności. Była to jego ostatnia wola, którą jego dzieci ostatecznie postanowiły zaaprobować. Przez długi czas mężczyzna szukał swojego przyjaciela i wybawcy. Szanse, że ta sztuka mu się powiedzie były niewielkie, albowiem przez wiele lat nie utrzymywali kontaktu, a ten, którego szukał, jeśli żył, miałby tak jak on ponad dziewięćdziesiąt lat. Ku zaskoczeniu wszystkich i na przekór oczekiwaniom, pewnego dnia staruszek zadzwonił do swojego syna, tego, który teraz opowiadał tę historię. Był szczęśliwy. Jadł kolację, w tym samym domu, w którym ukrywał się miesiącami w czasach młodości, w towarzystwie swego przyjaciela. Sprawiał wrażenie, w słowach opowiadającego, człowieka spełnionego, gotowego na śmierć. Dialogujący z narratorem opowieści mężczyzna odpowiedział: „wzruszyłeś mnie do łez, skurczybyku”. A ja, będąc tuż za plecami opowiadającego, odwróciłem się i dodałem, z głosem wskazującym na wzruszenie, „mnie także”.

Wszyscy troje zamilkliśmy. Zacząłem prześwietlać historię mojego dziadka Juana, jak i wielu innych. Dotarłem do licznych opowieści o ponownych spotkaniach, podróżach i powrotach. Uznałem za sprawę fundamentalną napisanie i nakręcenie historii o staruszku, który powraca do swojej ojczyzny, żeby podziękować przyjacielowi za to „drugie życie”, które przeżył dzięki niemu.

Przeprowadziłem długie i szczegółowe prace badawcze. Odbyłem podróż do miasta narodzin mojego dziadka, dziś nieżyjącego, odnalazłem krewnych, wysłuchałem setki opowiadań. W ciągu ostatnich dziesięciu lat napisałem sześć czy siedem różnych wersji tej samej historii. Dziś kręcę ją, aby „wypełnić” głosami, muzyką, obrazami tę ciszę przepojoną bólem, nienawiścią, trwogą, w której przyszło mi dorastać, oraz dlatego, by zadać sobie pytania o to, co się zdarzyło, zrozumieć ten ogrom obojętności, trudności radzenia sobie z uczuciami, podzielić się tym, co poczułem wtedy w kawiarni, gdy syn tamtego anonimowego bohatera zakończył opowiadanie, które odmieniło moje życie.

Materiały Tornasol Films, Latido Films

Komentarze »

X