17. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty: Lost lost lost, czyli nowa sekcja filmów odnalezionych

novela.pl 17 czerwca 2017 0

Pięć filmów iberoamerykańskich w sekcji Lost Lost Lost tegorocznej edycji Nowych Horyzontów. Wśród nich wielokrotnie nagradzany dokument „Dead slow ahead”

17. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty: Lost lost lost, czyli nowa sekcja filmów odnalezionych

MFF T-Mobile Nowe Horyzonty poszerzy się od tegorocznej 17. edycji o nową sekcję. Pod szyldem Lost lost lost wyświetlone zostaną filmy z ostatnich lat, które umknęły czujnym oczom selekcjonerów. A może po prostu zabrakło dla nich miejsca w poprzednich programach. Grunt, że zguby się odnalazły. Co ciekawe, pięć z nich to filmy iberoamerykańskie rodem z Chile, Hiszpanii, Meksyku, a nawet Paragwaju. Radzimy dobrze im się przyjrzeć i dopisać do listy wartych obejrzenia, by nie zagubiły się w gąszczu tytułów filmów tegorocznego programu.

1. „Nieobecni” (oryg. Los ausentes), reż. Nicolás Pereda, Meksyk, 2014
Rezydujący na stałe w Kanadzie meksykański reżyser Nicolás Pereda odkrywa poprzez kino własną ojczyznę. W filmie „Nieobecni”, według scenariusza Alejandra Mendozy, posiłkuje się fikcyjnym bohaterem i skrawkiem ziemi, jego jedyną własnością, która może mu zostać odebrana. W wieku 70 lat mężczyźnie przychodzi procesować się z obcokrajowcem o własny dach nad głową. Jego sytuację komplikują postępująca demencja i prześladujące go wspomnienia z przeszłości. Główne role zagrali Eduard Fernández („Stare grzechy mają długie cienie”) i Gabino Rodríguez („Lucyfer”).

2. „Sen i cisza” (oryg. Sueño y silencio), reż. Jaime Rosales, Hiszpania, 2012
Prezentowany w sekcji „Quinzaine des Réalisateurs” canneńskiego festiwalu film „Sen i cisza” przedstawia dramat rodzinny Paryżan udających się na wakacje do Hiszpanii, do doliny rzeki Ebro. W trakcie ich pobytu dochodzi do tragicznego wypadku, na skutek którego ginie starsza córka, a ojciec zapada w śpiączkę. Zarejestrowany w czerni i bieli trzeci film Jaime Rosalesa (którego późniejsze dzieło „Piękna młodość” było prezentowane przed dwoma laty na Nowych Horyzontach) powstał przy współpracy aktorów amatorów, Yolandy Galochy i Oriola Roselló, którzy użyczyli także własnych imion kreowanym przez siebie postaciom.

3. „Dead slow ahead”, reż. Mauro Herce, Hiszpania, 2015
Nie zabraknie zachwalanego przez krytyków i wyróżnianego przez jury festiwalowe (m.in. w Sewilli i Locarno) dokumentu Maura Hercego. W „Dead slow ahead” reżyser z Katalonii zapatruje się w przemierzający oceany statek towarowy o wdzięcznej nazwie Fair Laidy. Wraz z załogą, złożoną w przeważającej części z Filipińczyków, wprowadza widza w trans, zaprasza do zmierzenia się z poczuciem ogromnej pustki i strachem przed samotnością.

4. „Wiatry wiedzą, że wracam do domu” (oryg. El viento sabe que vuelvo a casa), reż. José Luis Torres Leiva, Chile, 2016
Dzieło Chilijczyka José Luisa Torresa Leivy to fabularyzowany dokument o wyspie Chiloé z tragiczną historią miłosną w tle. W latach 80. młoda para zakochanych zaginęła w lesie bez śladu. Wokół tego wydarzenia urósł mit, któremu przyjrzy się z bliska Ignacio Agüero, dokumentalista, zbierający materiał do swojego pierwszego pełnometrażowego filmu. Obraz otrzymał liczne nagrody dla najlepszego filmu dokumentalnego m.in. na festiwalach w Cartagenie i Hawanie.

5. „Ostatni ląd” (oryg. La última tierra), reż. Pablo Lamar, Paragwaj, 2016
Nie tyle zagubiony, co zepchnięty nieco na margines wydaje się film „Ostatni ląd”, nagrodzony przed rokiem w Rotterdamie. Paragwajczyk Pablo Lamar nie boi się spojrzeć okiem kamery na życie tych, którzy nie rzucają się w oczy, prostych ludzi, u zmierzchu życia. Wybierając formę „minimalistycznego slow cinema” obserwuje przebywającą w samotności parę staruszków. Ona powoli opuszcza świat żywych, a on towarzyszy jej w tym cichym momencie.

Komentarze »

X